Wolski Max

Przed spotkaniem 11 kwietnia: Wywiad z Wiktorem Rusinem.

Przed spotkaniem 11 kwietnia: Wywiad z Wiktorem Rusinem.

Jedenastego kwietnia zapraszamy na spotkanie z Wiktorem Rusinem, a na razie zachęcamy do przeczytania wywiadu z autorem.

Max Wolski:  Zacznę trochę od środka, od pytania niby detalicznego, które jednak wydaje mi się dość istotne – w powieści „Wakacje” przywiązujesz ogromną, wręcz jakąś „paranoiczną” wagę do wyglądu zewnętrznego postaci, wielu z nich towarzyszą określone gadżety, określony sposób zachowania czy może po prostu „ruchów”. Tak jakbyś wprowadzał aktora na scenę, dobierał ściśle określony kostium, charakteryzował go. Rzecz generalnie dosyć rzadka w prozie, intrygująca, ale mnie wydaje się nieco sztuczna. Z czego to wynika?

Wiktor Rusin: Na przykład z fascynacji filmem. Dokładniej chodziłoby mi o przykłady dawniejszego kina, które były moją małą obsesją w okresie, w którym to pisałem.  Głównie komedia – pomyśl o Keatonie, braciach Marx. Czy choćby nawet jeszcze o powojennym filmie noir, o Bogarcie. Ten ostatni – kapelusz, specyfika ruchów. Głos! To wszystko sprawiało, że kiedy Bogart pojawiał się na ekranie – a nie jest do końca dla mnie pewne, czy był „warsztatowo” bardzo dobrym aktorem – potrafił uczynić dobry film bardzo dobrym jak w przypadku Sokoła Maltańskiego, a scenariuszową sztampę, jak Casablanca, filmem, powiedzmy, kultowym. Za pomocą specyficznej idiomatyki gestów, czytelnych, wyróżniających się, a jednocześnie wieloznacznych, aktor może czasem pokazać wiele więcej, a przynajmniej „grać ciekawiej” niż za pomocą klasycznego warsztatu, prób gry psychologicznej itd.

Subskrybuj RSS - Wolski Max